kkw - aktualnosci - 197

Drwalka

Najbardziej spektakularnym dziełem dzisiejszego dnia było scięcie wiszącej nad ogrodzonym terenem, uschniętej brzozy, której suche gałęzie spadały przy silniejszym wietrze na teren zimowego "parkowania" łodzi.

Technologię tej czynności gruntownie przemyślałem - dość powiedzieć, że praktycznie od początku sezonu zastanawiałem się i konsultowałem z "technicznymi" kolegami jak to najprościej i jednocześnie najbezpieczniej zrobić.

Dziś po południu po przygotowaniu frontu rozpoczęło się scinanie. Teren gdzie ucinany wierzchołek miał spaść został oswobodzony od stojących w ogrodzeniu przyczep, zdjęte zostały dwa przęsła i jeden słupek ogrodzenia i można było porzystąpić do piłowania. Na zdjęciu poniżej pierwsze, próbne podejście, z piłką ręczną.

przymiarka

Robota odbywała się na kilkumetrowej wysokości i uwzględniając to, że drzewo było uschnięte pewnie i ręcznie dałoby się je obalić, ale trwałoby to długo, więc w ruch poszła elektryczna piła łańcuchowa. Na wszelki wypadek przywązałem ją linką do drzewa, ale jek się okazało - niepotrzebnie. Po nadcięciu od strony, gdzie pień miał spaść, wystarczyło dosłownie kilka sekund użycia piły i po kilku trzaśnięciach ucinana część runęła na ziemię - dokładnie tak, jak było to zaplanowane, łamiąc się przy tym na większe i mniejsze odcinki.

Trwało to naprawdę krótko - dużo więcej czasu poświęciliśmy z Ryśkiem i Julkiem na porządkowanie terenu i doprowadzenie go do pierwotnego stanu. Jeśli do tego dodać przygotowanie przed akcją, to samo scięcie trwało ułamek czasu przygotowań przed i po. Drugie zdjęcie pokazuje pozostałą część pnia, który będzie również usunięty prszy następnym podejściu i w inny nieco sposób.

finał

Andrzej Kapłan

powrót