kkw - aktualnosci - 172

Zbieramy manatki

Miniony weekend, przypadający niedługo po dacie 50 lat od założenia Klubu przebiegł w okolicznościach mało sprzyjajacych świętowaniu...

Klubowi nie przedłużono umowy dzierżawy terenu "starej" przystani i wyznaczono termin protokolarnego zdania terenu do RZGW. Mieliśmy więc malo czasu aby ewakuować klubowe ruchomości, wobec czego na 01-02 września zostało ogłoszone pospolite ruszenie klubowiczów dla wykonania niezbędnych prac.

Na wezwanie Zarządu odpowiedziało 11 członków Klubu i jeden potencjalny kandydat. To o wiele wiecej niż zwykle zjawia się do klubowych prac, ale i tak zaledwie 1/3 wszystkich...

Roboty rozpoczeły się w sobotę około godziny 10, czyli z chwilą przybycia pierwszych klubowiczów. Na pierwszy ogien poszły y-bomy.

bomy

W miarę pojawiania się kolejnych klubowiczów rozpoczynano następne działania. Zostały zdemontowane latarnie, po uprzednim rozłączeniu zasilania.

latarnie

Kolejną czynnością - najtrudniejszą i najbardziej pracochłonną było przygotowanie i demontaż dźwigu. Jest to ważące kilka ton urządzenie, które należało zdemontować i ewakuować. Do jego przewiezienia byla przewidziana przyczepa jednego z klubowiczów (konkretnie autora niniejsze relacji :), która w drodze na przystań przywiozła liny dla barki Lena.

transport

Przed położeniem dźwig został użyty do "odzyskania" szyny, która została przecięta na pół (około :)

ciecie

... i wywieziona.

zaladunek

Zabraklo niestety czasu aby odzyskac również drugą szynę, ale jest ona częściowo przecięta i pozbawiona większości śrub mocujacych, więcc mam nadzieję, że uda się ją jeszcze zabrać.

Dźwig zostal ustawiony w pozycji "do polożenia" ...

dopolozenia

... a następnie przy pomocy samochodu, lin i lewarów został "polożony" do demontażu.

lezy

Na tym zakończono sobotnie roboty.

lezy

W niedzielę od rana Tadeusz, który został na noc na przystani wcześnie rano rozpoczął przygotowania do demontażu dźwigu, a nastepnie po pojawieniu się większej ilości klubowiczów dźwig niemalym wysiłkiem - zarówno fizycznym jak i umysłowym (były na bieżąco wymyślane sposoby demontażu kilkutonowej konstrukcji), został rozebrany na 3 elementy, oddzielono silnik i kolejno przewieziono wszystkie części na klubowy teren przy nowym porcie.

ostatni

zeskladowano

Wszystkie te roboty wykonano w sobotę w godzinach 10 - 18 i w niedzielę od rana rownież do 18. Nie sposób nie wymienić uczestników, którzy w różnym wymiarze czasowym brali udział w przedsięwzięciu, zatem w kolejności alfabetycznej:

Maciek Bylica, Rysiek Bruszkiewicz, Zenek Falenta, Benek Grzyb, Leszek "Mały" Kędzierski, Jarek Małecki, Tadek Matuszak z kolegą Witkiem, którego nazwiska nie kojarzę, Sylwek Nowotniak, Kazik Pęczalski, Michal Szubert, potencjalny kandydat Michał Piskor i piszący niniejsze slowa.

W imieniu Zarządu bardzo dziękuję wszystkim uczestnikom. Wykonaliśmy właściwie wszystko, co sobie zaplanowałem i teraz ze spokojnym sumieniem będę mógł podpisac w piątek protokoł zdania terenu. Szkoda tylko że dalece nie wszyscy klubowicze podeszli do tematu rzetelnie...

Na koniec informacja o kolejnej akcji. Do końca miesiąca musimy opróżnić dzierżawiony od ośrodka CSK hangar. W związku z tym jest konieczna kolejna akcja, która odbędzie się w weekend 29-30 wrzesnia. Obecność klubowiczów ktorych łodzie są jeszce w hangarach obowiązkowa, pozostałych - bardzo wskazana i potrzebna.

Przypominam też barkowiczom Leny, że tydzień wcześniej, czyli w weekend 22-23 września bedzie przestawiana na nowe miejsce barka. Wedlug mojej wiedzy również Galera chce się przestawiać w tym terminie.

Andrzej Kapłan

 

 

powrót